„Babcine dzieci" wychowywane są, jak sama nazwa wskazuje, przez babcie lub przez nadopiekuńcze, ustawicznie drżące ze strachu o swą pociechę matki, w świecie pełnym zakazów i nakazów. Powodowane wszechogarniającym lękiem o zdrowie i bezpieczeństwo wnuka, córki lub syna nie są one w stanie przyznać dziecku praktycznie żadnych kompetencji, drobiazgowo regulując jego życie i aktywność lawiną poleceń i dyspozycji. Nie idź, zostaw, odejdź, połóż, nie dotykaj, nie biegnij, odłóż, uważaj, usiądź, posiedź, popatrz, posłuchaj, nie baw się z nim, nie zabieraj, oddaj itd., itd. to komunikaty płynące do dziecka nieprzerwanym strumieniem. Tworzą one w jego oczach ponurą wizję świata pełnego zagrożeń, czyhających niebezpieczeństw i pułapek, gdzie nóż służy wyłącznie do tego, by się nim skaleczyć, schody, by z nich spaść, nożyczki, by uciąć sobie palec, ulica, by wpaść pod samochód, a kolega z podwórka, by się od niego czymś zarazić, nauczyć się mówienia brzydkich wyrazów lub dostać kopa.