Spróbujmy sobie teraz wyobrazić, co dzieje się z „babcinym dzieckiem" w chwili, kiedy trafi ono przymusowo (bo osiągnęło odpowiedni wiek) do w miarę sformalizowanej grupy rówieśniczej (np. do grupy przedszkolnej lub do klasy szkolnej). Przede wszystkim, tak jak już to powiedzieliśmy, ląduje ono na dnie hierarchii grupowej, co jest zazwyczaj szokiem dla rozpieszczonej dotychczas „rodzinnej gwiazdy". W związku z tym pojawia się u niego napięcie będące rezultatem nie znanych dotychczas doświadczeń: bycia „kolejnym na liście" oraz stanowienia dla innych obiektu lekceważenia, kpin i niechęci, wyrażanych przez kolegów bardzo nieraz dosadnie i bezpośrednio. To z kolei budzi rozdrażnienie i złość. W ten sposób „babcine dziecko" staje się „nadpobudliwcem". Burzliwe emocje strachu i złości przeżywane w grupie rówieśniczej powodują, że nie może ono „usiedzieć na miejscu", bowiem jedynym sposobem zmniejszenia przeżywanego przezeń lęku jest podwyższenie stopnia kontroli nad określoną sytuacją. Chcąc sobie zapewnić tę kontrolę, „babcine dziecko" musi biegać od grupki do grupki kolegów, włączać się tak czy inaczej we wszystkie powstające w grupie inicjatywy i nie pozwolić, aby cokolwiek umknęło jego uwadze. Musi więc ono zachowywać się w sposób odpowiadający opisom nadpobudliwości psychoruchowej.